Home


20 lat od śmierci Andrzeja Bączkowskiego PDF Drukuj Email
7 listopada 2016 r. mija 20 lat od nagłej śmierci Andrzeja Bączkowskiego. Był działaczem „Solidarności” i opozycji demokratycznej, prawnikiem związku, po 1989 r. – urzędnikiem służby publicznej, wiceministrem pracy w sześciu gabinetach, a od lutego 1996 r. ministrem pracy. Wyznaczał standardy dialogu społecznego, był pierwszym przewodniczącym Komisji Trójstronnej. Zreformował Kodeks pracy, rozpoczął reformę ubezpieczeń społecznych.


Nieodłączną częścią wspomnień o „Bączusiu” jest pamięć o jego szacunku dla drugiego człowieka. Andrzej Bączkowski uważał, że w najtrudniejszej sytuacji, w najgorętszym sporze, zawsze można znaleźć rozwiązanie – dobre dla dwóch, a nawet trzech stron konfliktu – i jednocześnie dobre dla Polski. Nigdy nie niszczył przeciwnika w imię „jedynie słusznej sprawy”. Stworzył standard działań społecznych, opierających się na dialogu różnych grup i środowisk.


Sprawiła to jego niezwykła osobowość: połączenie niezwykłej rzetelności i błyskotliwej inteligencji, uporu i umiejętności ustępowania przed racjonalnymi argumentami innych. Ci, którzy go pamiętają, są przekonani, że gdyby Andrzej Bączkowski żył, nie zaniechałby rozmów z różnymi środowiskami i działałby, m.in. poprzez dialog, na rzecz rozwiązywania problemów społecznych. Zawsze twierdził, że warto rozmawiać. Wierzymy, że działanie „w andrzejowym duchu” jest wartością, którą powinniśmy zachować.


Pozostała pamięć o kimś, kto był wzorem urzędnika państwowego i oddania służbie publicznej. Kto rozmawiał z każdym, budował pomosty „ponad podziałami”. Pamięć o ministrze, który umarł z przepracowania. Pozostał Chrystus Frasobliwy na Jego grobie na Powązkach Wojskowych.

Msza za duszę śp. Andrzeja Bączkowskiego odbędzie się 7 listopada o 18.30 w kościele Ojców Bernardynów przy ul. Powsińskiej.
  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powiedzieli o Andrzeju:

Michał Boni
- Smutno, że Andrzeja teraz z nami nie ma. Wszyscy w tamtych czasach ciężko pracowaliśmy, ale jego pasja, pracowitość, rzetelność, przeszły do legendy. Był wzorem człowieka i urzędnika, który rozwiązywał konkretne, szalenie trudne problemy, traktując działalność publiczną jako służbę, a pracę ministra – jako misję.

Henryk Wujec
- W stanie wojennym, w latach 80., dzięki Solidarności ujawnili się ludzie niezwykle wartościowi, którzy się wspaniale sprawdzili w pierwszym okresie przebudowy państwa, traktując to, co robią, jako misję, a nie drogę do kariery. Jednym z takich ludzi, odkrytym diamentem – był Andrzej.

Bogdan Zdrojewski
- Byłem pierwszym laureatem nagrody, zaskoczonym tym zaszczytnym wyróżnieniem. Pamiętam swoje wrażenia: z jednej strony ogromny szacunek dla wzoru, jakim w życiu publicznym był Andrzej Bączkowski oraz dla jego wysiłku, z drugiej – pamięć o ciężkiej przeprawie z powodzią, uzasadnieniem nagrody.